?

Log in

fragment o Lutrze z książki Kаren Amstrоng "Histоria Bоga" - [varpho's varia] [entries|archive|friends|userinfo]
ВАРФО

[ website | varpho.net ]
[ userinfo | livejournal userinfo ]
[ archive | journal archive ]

Links
[Links:| ×wikipedia× ×wiktionary× ×omniglot× ×zhongwen× ×esperanto× ]

fragment o Lutrze z książki Kаren Amstrоng "Histоria Bоga" [aŭg. 3-a, 2012|11:56 pm]
ВАРФО
[Tags|, , ]

Marcin Luter (1483-1546) był głęboko przekonany o istnieniu czarownic, a życie chrześcijanina postrzegał jako walkę z Szatanem. Reformację można uznać za próbę zwrócenia się ku tym niepokojom, choć żaden z reformatorów nie zaproponował nowego pojęcia Boga. [...] Idee reformatorów miały źródło w średniowiecznych teologiach katolickich. [...]

Przed swym nawróceniem Luter niemal zwątpił w możliwość spełnienia wymagań Boga, którego w końcu znienawidził:

"Choć jako mnich wiodłem nienaganny żywot, czułem, że jestem grzesznikiem, o nieczystym sumieniu wobec Boga. Nie mogłem też uwierzyć, że zadowalam go swymi uczynkami. Daleki od obdarzenia miłością tego sprawiedliwego Boga, w istocie czułem doń odrazę. Byłem dobrym mnichem i przestrzegałem dyscypliny tak ściśle, że gdyby jakikolwiek braciszek mógł dostać się do nieba li tylko dzięki podporządkowaniu się zakonnym rygorom, byłbym nim ja. Potwierdzą to wszyscy moi zakonni bracia... A jednak sumienie nie dawało mi pewności, wiecznie targany wątpliwościami, powtarzałem: "Tego nie zrobiłeś jak należy. Nie okazałeś dość skruchy. Nie wyznałeś tego na spowiedzi"."

Wielu współczesnych chrześcijan - zarówno katolików jak i protestantów - rozpozna ten objaw, któremu reformacja nie mogła w pełni zaradzić. Cechą charakterystyczną Boga Lutra był gniew. Żaden święty, prorok ani psalmista nie zdołał znieść gromów boskiego oburzenia. Nie wystarczało po prostu "starać się ze wszystkich sił". Ponieważ Bóg jest wieczny i wszechmocny, "jego wściekłość czy gniew względem zadowolonych z siebie grzeszników również jest bezmierny i bezgraniczny". Nie można odgadnąć jego wyroków. W istocie Prawo może sprowadzić na nas tylko oskarżenie i strach, gdyż ukazuje nam bezmiar naszej niedoskonałości. Miast być przesłaniem nadziei, Prawo objawia "gniew Boży, śmierć i potępienie w bliskości Boga".

Przełom osobisty zaszedł w Lutrze, gdy sformułował swą doktrynę usprawiedliwienia. Człowiek sam nie może się zbawić. Bóg zapewnia wszystko, co jest niezbędne dla "usprawiedliwienia", przywrócenia więzi między człowiekiem i Bogiem. Bóg jest czynny, a ludzie tylko bierni. Nasze dobre uczynki i przestrzeganie Prawa nie są przyczyną naszego usprawiedliwienia, a jedynie jego skutkiem. Jesteśmy zdolni do wypełniania nakazów religijnych, gdyż Bóg nas zbawił. To właśnie miał na myśli święty Paweł, mówiąc o "usprawiedliwieniu przez wiarę". W teorii Lutra nie było nic nowego - krążyła ona po Europie od początku XIV wieku. Ale gdy Luter sięgnął po nią, opuścił go niepokój. Dzięki objawieniu, które potem nastąpiło, "poczułem się jak nowo narodzony, jakbym przez otwarte bramy wkroczył wprost do raju".

A jednak jego spojrzenie na naturę ludzką nadal było bardzo pesymistyczne. Do roku 1520 tworzył tak zwaną teologię krzyża. Określenie to zaczerpnął od świętego Pawła, który oznajmił nawróceńcom z Koryntu, że krzyż Chrystusa ukazuje, iż to, "co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi". Bóg usprawiedliwia grzeszników, których wedle norm czysto ludzkich można uznać za godnych jedynie kary. Siła Boża objawia się w tym, co w oczach ludzi uchodzi za słabość. Podczas gdy Luria nauczał swych kabalistów, że Boga można odnaleźć jedynie pośród radości i pogody, Luter głosił, iż "Boga odnaleźć można jedynie w cierpieniu i krzyżu". Z tych pozycji toczył polemiki ze scholastyką, dokonując rozróżnienia między fałszywym teologiem, który podkreśla ludzką mądrość i "spogląda na niewidzialne oznaki Boga, jakby były wyraźnie dostrzegalne", z teologiem prawdziwym, "który pojmuje widzialne i jawne przejawy Boga poprzez cierpienie i krzyż". Sposób, w jaki Ojcowie Kościoła sformułowali naukę o Trójcy Świętej i koncepcję wcielenia, budzi wątpliwości, stopień ich skomplikowania bowiem przywodzi na myśl fałszywą "teologię chwały". A jednak Luter pozostał wierny ortodoksyjnym wyznaniom wiary sformułowanym na starochrześcijańskich soborach powszechnych. W końcu przecież jego teoria usprawiedliwienia opiera się na boskości Chrystusa i jego trynitarnym statusie. Owe tradycyjne ujęcia boskości zbyt głęboko osadzone były w doświadczeniu chrześcijańskim, by Luter czy Kalwin mogli je podważyć, lecz Luter odrzucił zawiłe sformułowania fałszywych teologów. "Cóż to ma za znaczenie?" - rzekł, zapytany o skomplikowane doktryny chrystologiczne. Chrystus jest jego odkupicielem - to cała wiedza, jakiej potrzebuje.

Luter wątpił nawet w możliwość udowodnienia, że Bóg istnieje. Jedynym "Bogiem", którego istnienie można wydedukować za pomocą logicznych argumentów, jakimi posługiwał się Tomasz z Akwinu, jest Bóg filozofów pogańskich. Gdy Luter twierdził, że usprawiedliwia nas "wiara", nie szło mu o to, że przyjęliśmy właściwe idee dotyczące Boga. "Wiara nie wymaga wiedzy, mądrości ani pewności - głosił w jednym ze swych kazań - lecz dobrowolnego poddania się oraz radosnego założenia, iż doznamy jednak jego dobroci, której dotąd nie odczuliśmy, nie wypróbowaliśmy ani nie poznaliśmy". Luter wyprzedził rozwiązania problemu wiary, które proponowali Pascal i Kierkegaard. Wiara nie oznacza zgody na tezy danego wyznania, nie polega też na "wierzeniu" ortodoksyjnej opinii. Jest to skok w ciemność, ku rzeczywistości, w którą trzeba uwierzyć na słowo. To "rodzaj wiedzy i ciemności, gdzie nic się nie dojrzy". Luter utrzymywał, że Bóg surowo zabronił wszelkich spekulatywnych roztrząsań jego natury. Próba dosięgnięcia go za pomocą samej tylko wiedzy może być niebezpieczna i przywieść do rozpaczy, gdyż odkryć możemy jedynie potęgę, mądrość i sprawiedliwość Bożą, co bez wątpienia przerazi grzeszników. Miast wdawać się w racjonalistyczne dyskusje o Bogu, chrześcijanie powinni uznać za własne objawione prawdy Pisma świętego. Luter ukazywał, jak należy tego dokonać, w wyznaniu wiary, które ułożył w "Małym katechizmie":

"Wierzę, że Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg, z Ojca w wieczności zrodzony, i zarazem prawdziwy człowiek, z Marii Panny narodzony, jest moim Panem, który mnie zgubionego i potępionego człowieka wybawił, odkupił i pozyskał od wszelkiego grzechu, od śmierci i władzy Szatana, nie złotem ani srebrem, ale krwią Swoją świętą i drogą i niewinną męką, i śmiercią Swoją, abym był Jego własnością, w Jego królestwie żył pod Nim i Jemu służył w wiecznej sprawiedliwości, niewinności i szczęśliwości, tak jak On zmartwychwstał, żyje i króluje na wieki."

Luter kształcony był w teologii scholastycznej, lecz powrócił do prostszych form wiary oraz wystąpił przeciw jałowej teologii czternastowiecznej, która nie uczyniła nic, aby uśmierzyć jego lęki. Ale i on sam bywał niezrozumiały, gdy na przykład usiłował dokładnie wytłumaczyć, w jaki sposób zostajemy usprawiedliwieni. Augustyn, bohater Lutra, nauczał, że prawość, którą obdarzony zostaje grzesznik, nie pochodzi od niego, lecz od Boga. Luter dokonał tu subtelnego zwrotu. Augustyn stwierdził, że ta boska prawość stała się częścią nas, Luter przekonywał, iż pozostaje ona na zewnątrz grzesznika, lecz Bóg traktuje ją, jak gdyby była nasza. Jak na ironię, reformacja doprowadziła do większego zamieszania doktrynalnego oraz powstania szeregu nowych doktryn, które były manifestami przeróżnych sekt, równie przerafinowanych i gubiących się w drobiazgach jak ich poprzedniczki, których miejsce miały zająć.

Luter głosił, że po sformułowaniu swojej doktryny usprawiedliwienia narodził się na nowo, lecz w gruncie rzeczy nie uspokoiła ona wszystkich jego obaw. Pozostał człowiekiem niezrównoważonym, porywczym i skłonnym do gniewu. Wszystkie poważniejsze tradycje religijne głoszą, że najlepszym sprawdzianem wszelkiej duchowości jest jej obecność w życiu codziennym. Jak powiedział Budda, po doznaniu oświecenia winniśmy "wrócić na plac targowy" i okazywać współczucie wszystkim żyjącym istotom. Oznaką prawdziwego doznania religijnego jest poczucie spokoju, ukojenia i życzliwości. Luter tymczasem był zaciekłym antysemitą, a także mizoginistą, który otrząsał się ze wstrętem i przerażeniem na myśl o sprawach płci i który uważał, że wszystkich zbuntowanych chłopów należy wymordować. Jego wizja gniewnego Boga napełniała go osobistym wzburzeniem - istnieje opinia, że wojowniczy charakter Lutra wyrządził reformacji wielkie szkody. Na początku jego reformatorskich działań wielu ortodoksyjnych katolików kierowało się tymi samymi ideami co i on, dzięki czemu mogliby tchnąć w Kościół nowego ducha, lecz z powodu gwałtownych posunięć Lutra ich także, niesłusznie, traktowano podejrzliwie.

W dłuższej perspektywie ważniejszą rolę niż Luter odegrał Jan Kalwin (1509-1564). Jego szwajcarska reformacja, w większym stopniu oparta na ideałach renesansowych niż teologia Lutra, wywarła doniosły wpływ na wyłaniający się etos Zachodu. [...]

[ss. 291-294]
LigiloRespondu al ĉi tiu